Warto sobie uświadomić, że Jezus nie powołuje ludzi bezbłędnych i bez skaz, ale słabych.
Robi to, aby Jego moc mogła objawić się właśnie w ich działaniu (por. 2 Kor 12,9).
"Moc w słabości się doskonali", a nam często wydaje się,
że moc w słabości maleje i traci sens. Widząc, że jesteśmy słabi, powinniśmy oddać
Bogu chwałę za to, że kocha nas pomimo naszych wad i grzechów.
Posługuje się nami takimi, jacy jesteśmy.
Nie ulegajmy złudzeniu, że podczas walki unikniemy ran i porażek.
To nie tak! Nieraz możemy zostać tak mocno poranieni przez grzech, że będzie się
nam wydawało, że to już koniec i nie ma dla nas ratunku. Walka polega na tym,
że jakkolwiek będziemy poranieni przez słabość, grzech czy półprawdy
– Chrystus jest naszym lekarzem, który może nas z tego wszystkiego wyciągnąć.
To On jest sprawcą wszystkiego! A my walczymy przecież w Jego imię i Jego mocą.
"Steryl–ność" życia nie jest domeną walki u boku Jezusa. Życie "sterylnie czyste"
to życie sztuczne, czyli nieprawdziwe.
Prawdziwe życie jest walką pełną przygód, w której wygrywamy nie dzięki naszym
zdolnościom, ale dzięki mocy Chrystusa.
Czy nie można tej walki złagodzić, aby żyło się nam spokojniej?
Niestey, chcemy czy nie - zły duch krąży wokół nas, abyśmy nie mieli spokoju.
Czyha, aby wykorzystać każdą sytuację, w której możemy się potknąć.
Co więcej, on sam takie sytuacje aranżuje i działa tak, aby doprowadzić do kłótni,
zdrady, rozstania, zniewolenia, smutku itd. A zatem nie możemy rezygnować z walki,
bo nie możemy powstrzymać złego ducha przed działaniem.
Ale walka nie polega na powstrzymywaniu złego. Wówczas bylibyśmy zawsze
na przegranej pozycji. A zatem o co walczymy? Walczymy o życie swoje i innych.
Zły sieje wśród nas zniszczenie i robi wszystko, abyśmy upadali.
W ten sam sposób podchodzi do każdego człowieka i chce jego klęski.
Z kolei Bóg nas podnosi, stawia na nogi i uzdalnia do życia, mówiąc:
"Wstań i chodź!" (Mt 9, 5). Miejscem walki są wszystkie nasze słabe punkty.
Tam, gdzie raz ulegliśmy złemu (popełniliśmy grzech) – jesteśmy już słabsi.
Podobnie w sytuacji, gdy zostaliśmy fizycznie okaleczeni, nawet jeśli rana została
zszyta i zagoiła się - miejsce po niej już na zawsze będzie słabsze.
A jeśli ran w tym jednym miejscu będzie więcej (czyli więcej tych samych grzechów),
będzie to jeden z naszych głównych słabych, punktów.
W sytuacji, gdy rana jest jeszcze świeża, wówczas jest jeszcze bardziej narażona
na infekcję i ból. Zły to szybko wykorzystuje. Zazwyczaj po jednym upadku
pojawia się drugi taki sam albo bardzo podobny.
Nasze słabe punkty są szczególnie atakowane przez złego, ale też Bóg patrzy
na te miejsca ze szczególną miłością.
Tam, gdzie zły nas bardziej atakuje, otrzymujemy szczególną łaskę,
aby się podnieść i stanąć do walki mocą Chrystusa. Jezus każdą poranioną
owieczkę bierze na swoje ramiona, aby mogła iść dalej -jeśli nie o własnych siłach,
to na Jego plecach. Tak też jest w naszym życiu. Czasem jakaś słabość przeszkadza
nam stanąć na nogi.
i zaraz upadamy w podobny sposób. Wtedy trzeba pozwolić Jezusowi
na szczególną interwencję. On weźmie nas na ręce, abyśmy stanęli do walki
na Jego barkach. Kto poddaje się działaniu Boga, wówczas doświadcza w sercu
Jego wielkiego miłosierdzia. Często wtedy pojawiają się łzy, gdy człowiek
uświadomi sobie, jak dobry jest Bóg, który pochyla się nad najbardziej
poszkodowanymi i poranionymi.
Czasem spotykam ludzi, którzy chcieliby toczyć walkę "na niby".
Mówią: – Skoro już trzeba walczyć, to niech Bóg sprawi, aby nie było ran ani ofiar.
Takie osoby mają pewien dystans do Boga za to, że nie spełnia ich
"słusznej" prośby o walkę "na niby". Tak naprawdę jest to prośba o to,
by Bóg pozbawił człowieka wolności i kiedy tylko ten ulegnie złemu
–"zablokował" mu możliwość upadku.
Cierpienie i trudności są wpisane w nasze życie. Tam, gdzie jest wolność,
tam są i konsekwencje wolności. Nie ma walki bez przegranych pojedynków.
To trzeba po prostu zaakceptować. Im szybciej to zrozumiemy, tym prędzej
zaczniemy współpracować z Jezusem i poważnie walczyć u Jego boku.
Współpraca z Nim w walce o nasze życie polega na wsłuchiwaniu się w to, co
mówi. Dobry wojownik, gdy rozmawia z królem – słucha go.
Król ma zawsze coś ważnego do powiedzenia. Tymczasem w naszej wierze
bardzo często odwracamy ten porządek. Niejednokrotnie, wybierając się do Króla
(czyli na modlitwę) – przedstawiamy Mu nasze życzenia, składamy hołd,
zagadujemy i zagadujemy, a gdy się "wygadamy" i Król sam chce zacząć mówić
– wstajemy od modlitwy i kończymy rozmowę.
Wielu chrześcijan toczy walkę o własnych siłach, ponieważ nie słucha tego,
co Jezus chce im powiedzieć.
Jest to pewien paradoks, bo wskazuje na to, że uważamy się za mądrzejszych
od Boga. Według nas, On musi wysłuchać wszystko, co mamy Mu do powiedzenia.
Ale my już nie musimy słuchać tego, co Bóg chce nam powiedzieć...No bo, po co?
Ulegamy często wrażeniu, że On się powtarza, a my już wszystko wiemy.
Przyjęcie takiej postawy w życiu jest ogromnym błędem taktycznym.
W efekcie -zamiast stawać do walki, coraz częściej upadamy.
Bywa też tak, że przekonujemy Króla, iż nie nadajemy się do Jego wojska.
Udowadniamy Mu, że nie możemy walczyć, bo jesteśmy za starzy, zbyt zmęczeni,
zbyt poharatani... Wynajdujemy masę argumentów na to, że Bóg nie może już
na nas liczyć.
Tymczasem On potrzebuje każdego z nas. Potrzebuje słuchających Go uczniów,
którzy niezależnie od wewnętrznych oporów, lęków i słabości będą stać
u Jego boku i walczyć. Jego taktyka walki polega na miłości, przebaczeniu
i cierpliwości. Do takiej walki jesteś wezwany przez Boga.
On na Ciebie liczy i zapewnia pomoc we wszystkim. Stań do walki!
Remigiusz Recław SJ
Jeżeli nie umiesz przebaczyć urazy, okazujesz wyraźnie twój brak pokory
Jedną z najpiękniejszych wartości człowieka jest umiejętność przebaczania.
Ta cnota szczególnie przybliża go do Boga. Bóg ukazuje swoją wielkość
najbardziej przez uniżenie się, przez przebaczenie. Człowiek, który nie potrafi
przebaczyć pokazuje, jak daleko jest od Niego. Przebaczenie głębokich uraz
nie tylko kosztuje dużo, ale daje również nową pokorę,
a więc nową bliskość do Boga...
Przebaczenie jest aktem twórczym, ponieważ daje nowy początek.
To, co było, już nie istnieje. Można jeszcze raz próbować ufać i współdziałać.
Pan Bóg jest Stwórcą świata i człowieka nie tylko dlatego, że na początku
czasu wszystko powołał do istnienia i rozwoju. Stwórcza moc Boga polega
także na tym, że przez przebaczenie grzechu świat znajduje swoje właściwe
znaczenie i człowiek staje się sobą w Chrystusie.
Przez przebaczenie współpracujemy z Bogiem, Stwórcą i Zbawicielem.
Prowadzimy świat i ludzkość do jedności, biorąc na siebie winę innych,
płacąc własną krwią za odnowienie świata i człowieka.
Dlatego pokora jest twórcza i zbawcza.
- Czy potrafię przebaczyć? Jak szybko? Czy wszystkimi w pełni?
Winogrono. - Wydawnicywo Misjonarzy Krwi Chrystusa
|